powrót >
01 / 17 / 2012

Piwo po treningu

„Po mocnym treningu moi znajomi z grupy, w której biegam zawsze idą na piwo. Mówią, że to na zakwasy i że to dobra odnowa, ja jakoś nie mogę się przekonać – w końcu to alkohol. Lubiłem kiedyś piwo, ale dałem spokój, jak urodził się syn, bo chciałem wspierać żonę w postanowieniu ;). A teraz -jakby Pan mnie przekonał, że jednak to działa dobrze na trening – to chyba bym wypił piwo lub dwa z kolegami… Co Pan o tym sądzi?” Marek

Witam Panie Marku!

Już na początku muszę Pana zmartwić, albo może i potwierdzić Pana obecne spostrzeżenia. Kultura spożycia alkoholu od zarania dziejów kojarzyła się z ogólnym stanem rozluźnienia, nie tylko fizycznego, ale przede wszystkim psychicznego. W świecie, w którym z każdej strony jesteśmy bombardowani kolejnymi zdarzeniami, a praca ma niekiedy bardzo szybkie tempo, człowiek szuka pewnego rodzaju ucieczki i sposobów odprężenia.

Podobnie jest z osobami, które uprawiają sport. Sport wyczynowy wymaga niekiedy bardzo dużego poświęcenia, które w jakiś sposób osoby aktywne fizycznie próbują odreagować. Często sięgają więc po alkohol, aby tym samym dać podświadomie „ujście” swoim emocjom.

Spożycie alkoholu przybiera również popularną formę „piwa na zakwasy”, które to określenie często słyszy się z ust nie tylko samych zawodników, ale i ich trenerów. Mówi się również, że piwo to bogactwo witamin z grupy B, które przecież są tak potrzebne sportowcom, aby ich układ krwionośny, układ nerwowy czy przemiany energetyczne mogły efektywnie funkcjonować.

Prawda jest jednak taka, iż jest wiele innych produktów spożywczych zdecydowanie bogatszych w witaminy z grupy B, a piwo niestety nie zmniejsza zakwaszenia organizmu, które już w kilka minut po wysiłku wraca do poziomu sprzed jego rozpoczęcia. Co więcej, piwo poprzez zawartość alkoholu spowalnia procesy regeneracji mięśni (utrzymuje dłużej we krwi poziom kortyzolu wytworzonego podczas treningu, a substancja ta działa silnie katabolicznie tj. degraduje białka, w tym białka mięśniowe), jak również zmniejsza efektywność nawadniania po zakończonym treningu.

Z drugiej jednak strony, jest wiele znanych w historii sportu przypadków wybitnych sportowców, którzy od czasu do czasu sięgali nawet po zakończeniu bardzo ciężkich zawodów czy wyścigów po piwo lub wino, bez szkody dla ich zdrowia. Umiarkowana ilość alkoholu działała na nich sedatywnie (uspakajająco), co pozwalało im szybciej przejść w stan rozluźnienia psychicznego, a to jest również ważny element powysiłkowej regeneracji.

Inna sprawa, że uważa się, że czerwone wino, bogate źródło antyoksydantów, z jednej strony podtrzymuje poziom kortyzolu, z drugiej jednak strony obniża ilość wolnych rodników wytworzonych w mięśniach podczas wysiłku oraz pozwala się szybciej zrelaksować.

Prawda leży więc gdzieś pośrodku. Ogólnie zalecam bardzo dużą ostrożność w spożyciu alkoholu bezpośrednio po zakończonym wysiłku. Najlepiej jest zrobić 4-8 godzinną przerwę od momentu zakończenia treningu. Wtedy możemy mieć większą pewność, że z jednej strony nie „zaburzymy” procesu regeneracji powysiłkowej, a z drugiej pozwolimy sobie na wspomaganie relaksacji psychofizycznej z pomocą umiarkowanej ilości alkoholu. Poza tym proszę wziąć również pod uwagę fakt, iż po treningu działanie alkoholu jest silniejsze na odwodniony organizm, a po powrocie do żony i dziecka stan wskazujący nie jest pożądany ;-)

Tak więc nie będę zachęcał Pana do spożywania piwa z grupą treningową, gdyż na pewno są to osoby dorosłe i szanują Pana obecny wybór, który myślę, że i dla Pana wyjdzie na zdrowie!

Pozdrawiam,

dr Jakub Czaja